Strony

sobota, 10 listopada 2012

Misiowi nie może być zimno

Nie pamiętam czy kiedykolwiek opowiadałam o Misiu Brum Brum.
Misio pojawił się jakieś osiem lat czy dziewięć lat temu jako słodki upominek pod choinkę od mojego - wtedy jeszcze nie męża. 
Gdy urodził się syn nr 1, miś został przekazany dziecku. Tu zdjęcie podglądowe - warto zapamiętać jak miś wyglądał jako Prawie-Nówka-Nieśmigana


Misio stał się ukochaną maskotką - był zabierany zawsze i wszędzie. Pojawił się już raz na blogu przy okazji wydziergania dla niego sweterka. 
Sweterek był uprzejmy się skończyć, a misiowi było coraz chłodniej - bo futerko już nie te.
Misio zyskał więc nową kapotę i czapę
Voila!

PS.sweterek to nie moja robota - został ściągnięty z innego misiowego nieszczęśnika, który aż tak bardzo go nie potrzebował)
PS1 nie patrzcie się na krzywo przyszyte guziki



7 komentarzy:

  1. misio prezentuje się uroczo, tylko mu pozazdroscic takiego przygotowania do zimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie misie powinny być tak kochane :-)
    Moja córcia też ma swojego ukochanego misia :-) I też ma sweterek, żeby mu zimno nie było :-)
    Twojemu misiowi żadna zima nie straszna :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba przyznać,że misio dużo przeżył:)Sweterek i czapeczka mu się należą:D Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do mnie na wyróżnienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo - ale nie wiem gdzie mam się udać. Twój profil jest dla mnie niedostępny

      Usuń
    2. Już jest dostępny.
      Obecnie jestem jeszcze na blogu Słupeczki Bułeczki. Zapraszam

      Usuń
  5. Jejaaaa ale mamy stare dzieci, a Wika takiego jak na focie pamiętam jak dziś :)
    U nas żadna maskotka sie nie przyjęła. Ani pierwsze dziecię, ani drugie nie potrzebuje...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...